Sprawdź co w trawie piszczy na Twitterze Zainspiruj się na Instagramie Zobacz cenne materiały na Pinterest Porozmawiaj na Facebooku

Lina pęka, nie komandos czyli cud porażki

autorstwa Cezarego Kujawa

Lina pęka, nie komandos czyli cud porażki

No to zaczynamy. Pomyślicie zapewne, że nie jestem zbytnim optymistą. Zaczynam bloga, który traktuje o tym by stawać się lepszym każdego dnia od rozprawiania na temat porażki. Nic bardziej mylnego. Jeśli zastanowimy się bowiem nad tym, zauważymy, że potrzeba wzrastania wynika w prostej linii z sytuacji w której jesteśmy do kitu w danej kategorii. Gdybyśmy nie byli, nie byłoby potrzeby zmieniania czegokolwiek. Co więcej, jeśli bylibyśmy już w czymś mistrzami, to co więcej możemy zrobić. Dziś będzie krótko bo temat trochę metafizyczny i nie chcę prawić filozoficznych rozmyślań - wolę praktykę. Z drugiej strony, wzięcie na poważnie dzisiejszego tematu jest krytyczne. Jeśli bowiem, zrozumiemy ideę stojącą za tym cudem, a następnie zaaplikujemy ją w naszym świecie, możemy z każdej kiepskiej sytuacji zrobić dobrą sytuację. Ale od początku.

W czym problem ?

Wychodzimy by pobiegać i nie mamy sił dobiec do najbliższego skrzyżowania. Wracamy i poza płucami, nie potrafimy wypluć z siebie nic pozytywnego. Siadamy z powrotem w fotelu, odpalamy Netflixa i 4-pak Żubra (audycja zawiera lokowanie produktu) i kolejny maraton jaki ukończymy to raczej House Of Cards niż New York City Marathon. Nie zauważamy jednak, że od 10 lat nie biegaliśmy ani razu. To co widzimy to tylko aktualna porażka. Kończymy z bieganiem.

Nie uda nam się zdać egzaminu na prawo jazdy i zaczynamy myśleć, że jesteśmy słabymi kierowcami. No - to akurat zły przykład. Jeśli jesteś facetem to zawsze wina egzaminatora nieprawdaż ? ;-) Tymczasem nie zauważamy i tak na prawdę nie doceniamy cudu, który właśnie ma miejsce.

Żadne z nas nie urodziło się stojąc na własnych nogach. Co więcej, zajmuje nam (istotom ludzkim) średnio rok by postawić pierwsze kroki. Nie jest to też cud, który dzieje się z dnia na dzień. Taki mini-osobnik najpierw zaczyna machać kończynami, a te nabierają siły wraz z całym ciałem. Potem zaczyna je wykorzystywać do tego by się poruszać. Najpierw jedynie z pleców na brzuch i odwrotnie. Potem zaczyna się pełzanie, wreszcie raczkowanie, aż pewnego dnia staje na swoich dwóch tylnych odnóżach i ucieszony zaczyna pokonywać czasoprzestrzeń w pozycji wertykalnej.

Pytanie: Ile razy próbował bez powodzenia przewrócić się z brzucha na plecy dopóki nie udało mu się tego uczynić ? Ile czasu zajęło mu wykombinowanie o co chodzi z tymi kończynami i co robić by dopełznąć do tej super-świetnej zabawki ? Ile razy musiał upaść by wreszcie wstać i pójść. Jeden z największych sukcesów pierwszego roku egzystencji każdego z nas opiera się na serii porażek.

Niestety o istotności porażki w naszym życiu bardzo szybko zapominamy. Czas sobie przypomnieć.

Cud porażki

Musimy zdać sobie sprawę, że upadek w drodze do celu jest nieunikniony, potrzebny, a wręcz powinien być pożądany. Nieunikniony, ponieważ gdy zaczynamy dążyć do osiągnięcia czegokolwiek, zwłaszcza, gdy nigdy wcześniej tego nie robiliśmy, będziemy upadać, ponieważ dopiero się uczymy. Upadek jest potrzebny ponieważ najwięcej uczymy się na błędach. Oczywiście, lepiej byłoby uczyć się na błędach innych niż swoich, ale nie zawsze jest tak różowo. Zaakceptujmy więc porażkę jako nieodłączny element naszej egzystencji. Powiem więcej - oczekujmy porażki, a w pewnej chwili możemy nawet czerpać radość z jej wystąpienia. Powinniśmy, gdyż oznacza to, że właśnie mamy okazję do nauki.

Świetnie - powiesz - tylko jak to zrobić. Jak, przekuć błąd, przegraną, a czasem nawet upokorzenie w coś wartościowego ? Myśląc i analizując swoje zachowania. Jesteśmy tak zabiegani a jednocześnie tak skupieni na osiąganiu co raz to nowych szczytów, że czasami zapominamy, że wszystko to zaczyna się w naszej głowie i jeśli nasza filozofia jest do kitu, takie też będą efekty. Jedną natomiast z kluczowych sfer do przeanalizowania jesli chodzi o naszą własną filozofię, czyli sposób postrzegania świata i zasad jakie w nim wyznajemy, jest to jak traktujemy i co robimy z porażką. Czas przemyśleć swoje stanowisko w tym temacie i jeśli trzeba, zrewidować je.

Tak więc pamiętajcie: Lina pęka, nie komandos. Upadłeś ? Powstań, zastanów się czego nauczyło Cię to doświadczenie i bogatszy o nową wiedzę rusz dalej. Nic cenniejszego nie może Ci się przytrafić niż lekcja, którą wyciągniesz z każdej porażki. Zajdziesz o wiele dalej niż myślisz.

Praktyka czyni mistrza

Jak wspominałem i zawsze będę powtarzał. Możemy się wymądrzać ile chcemy, ale jeśli nie zrobimy czegoś praktycznego z tą wiedzą, nic się nie wydarzy. Zwykle więc będę proponował Wam i sobie praktyczne ćwiczenia. Dziś zadanie z kategorii "wu-ef mnicha". Usiądź i pomyśl.

Czy wydarzyło się ostatnio coś co podcięło Ci skrzydła ?

Każdy z nas ma za sobą wydarzenie, doświadczenie, spotkanie czy rozmowę, coś, co spowodowało, że zabrakło nam tchu i siły by iść dalej. Coś co sprawiło, że przestaliśmy wierzyć we własne siły. Nasze życie to seria wydarzeń. Niektóre z nich potrafią dać nam w kość. Wróć do takiego zdarzenia, czas wynieść z niego coś pozytywnego na przyszłość.

Jaką lekcję dało Ci to wydarzenie ?

Jeśli myślisz, że żadną, mylisz się. Wystarczy dobrze się zastanowić. Jakie wnioski możesz wyciągnąć z tego zdarzenia ? Czego możesz się nauczyć z tej sytuacji ? Może, nie skończyłeś na czas projektu ? Czy nie poznałeś przez to wartości samodyscypliny. Zgodziłeś się na coś czego później żałowałeś ? Może to dobry przyczynek do zastanowienia się nad asertywnością ? Cokolwiek to jest, pomyśl o tym i zapisz to.

Co możesz zrobić by kolejny raz nie popełnić tego błędu ?

To niejako rozwinięcie rozmyślań nad poprzednim pytaniem. Jeśli znajdziesz coś czego nauczył Cię upadek już wygrałeś/aś ponieważ znasz słabość nad którą możesz popracować. Łatwo w tym momencie przekuć te odkrycie na zadanie lub zadania do wykonania, umiejętności do zdobycia lub oszlifowania, tak by kolejnym razem uniknąć tych samych efektów. O tym jeszcze będzie i to niebawem, ale w tym miejscu przydałby się dziennik, w którym można zapisać lekcje na przyszłość.

To jeszcze nie koniec

Na tym nie kończy się ta praktyka. Od tej pory za każdym razem gdy życie da Ci w kość, gdy upadniesz, gdy coś Ci się "nie uda" nie narzekaj i nie użalaj się nad sobą. Do niczego to nie prowadzi. Zamiast tego, zadaj sobie pytanie:

Czego mnie to uczy i co mogę zrobić by wyjść mądrzejszy i silniejszy z tej sytuacji ?

Dobrym pomysłem jest sformułować pytanie następująco:

Słabość jakiej mojej umiejętności lub cechy przyczyniła się do tej "porażki" ?

Jeśli to zrobisz zdefiniujesz pole do poprawy i od razu możesz przystąpić do działania.

Przykład od serca

Dostałeś zawału serca i świat na chwilę zatrzymał się w bezruchu dla Ciebie i dla Twojej rodziny ? Zapewne możesz wymienić co najmniej 5 powodów dla czego tak mogło się stać ? Papierosy ? Alkohol ? Brak ruchu i ćwiczeń ? Dieta ? Stres ? Nie zamartwiaj się tylko zacznij działać. Tak, jest to dość drastyczny przykład, ale skoro dziś tak po żołniersku o komandosach to niech będzie z grubej rury.

Zobaczcie cud swoich porażek.

Polecam i pozdrawiam,
Cezary


P.S.
A jakie Wy mieliście "porażki" i jakie lekcje z nich wyciągnęliście ?
Umieram (coś czarny humor się mnie dziś trzyma) z ciekawości by poznać Wasze historie.

Jeśli uważasz, że to co przeczytałeś może przydać się innym,
udostępnij ten artykuł na Facebooku. Dzięki.

Opublikowano:

05.11.2018


Poprzedni:

Wszystkich Świętych 2018


Następny:

100 rad na 100 lat niepodległości



Jeśli Ci się podobało,
zapisz się do newslettera